CHEŁMŻA - katedra, jezioro i cukier
CHEŁMŻA – urocze gminne miasteczko w województwie kujawsko-pomorskim, otulające od zachodu Jezioro Chełmżyńskie. Legitymuje się niemal 800-letnią historią, która przetrwała choćby w postaci imponującej XIII-wiecznej katedry w stylu ceglanego gotyku (dawna siedziba diecezji chełmińskiej) i XIV-wiecznej kamiennej bramy. W okresie rozkwitu przemysłu, miasto wzbogaciło się o kamienice i wille majętnych przedsiębiorców, które – choć nieco niedoinwestowane – robią spore wrażenie i dziś. W XIX wieku siedziba największej w Europie cukrowni, która, choć mocno zmodyfikowana, funkcjonuje do dziś, wzbogacając rynek spożywczy o markę Sweet Family. Przez długie lata dość zaniedbane, ostatnimi czasy miasto zaczyna zyskiwać nowocześniejszy i atrakcyjniejszy wygląd.
Chełmża zaskakuje już od pierwszego kontaktu. Wiele widziałam w życiu dworców kolejowych: pięknych i zaniedbanych, nowoczesnych i zabytkowych, imponujących wielkością i miniaturowych. Wszystkie prowadzą na skwer, plac, ulicę, postój taksówek, pętlę tramwajową, przystanek autobusowy. Otwarłszy na świat drzwi chełmżyńskiego dworca, spotykamy widok niepowtarzalny: witają nas dystrybutory stacji benzynowej! Wrażenie – bezcenne.
W miarę kolejnych kroków w stronę centrum, ulegam urokowi mijanych budynków, a zbliżywszy się do rynku mam już w głowie wyobrażenie o prężnym i bogatym ośrodku, jakim musiała być Chełmża sto lat temu. Sporo tu naprawdę imponujących, niebanalnych kamienic. Niektóre z nich cieszą oko niedawno ukończonymi remontami, część jest w trakcie zabiegów renowacyjnych, większość niestety czeka jeszcze, by ktoś je otoczył konserwatorską opieką, bo są tego warte. Dobrze zachowane mury, liczne sztukaterie i kunsztowne krzywizny balkonów każą mi wierzyć, że gdyby całą tę starówkę, poddać kompleksowej odnowie, Chełmża stałaby się prawdziwą perełką ziemi chełmińskiej.
Poruszałam się jedynie po centrum, zatem najbardziej reprezentacyjnej części miejscowości. Wygląda bardzo niespójnie, aczkolwiek zdaje się zmierzać we właściwym kierunku. Zgodnie z modnymi tendencjami, zadbano i tutaj o nieco żywego koloru, obsadzając donice w głównych arteriach i na placach sezonowymi kwiatami. W zrewitalizowanej okolicy bulwaru znajdziemy te wszystkie elementy infrastruktury, które składają się na typowe instalacje współczesnej miejskiej plaży. Gości tu wersja dość ekonomiczna i odrobinkę już nadgryziona zębem czasu, ale jeszcze w pełni sprawna i ciesząca oko porządkiem. Plenerowa scena przy amfiteatrze sugeruje, że miasto zapewnia jakieś atrakcje kulturalne, niestety nie dziś.
Kiedy przejedziemy urokliwym mosteczkiem na drugą stronę jeziora, czeka tam na nas kolejna funkcjonalnie zagospodarowana i czysta plaża, otoczona żywopłotem z apetycznych i kolorowych śliwek mirabelek. Dodatkowo możemy stąd podziwiać panoramę Chełmży, podkreśloną jeziorną taflą. Dwie dominaty wybijają się na plan pierwszy – po prawej strzelista bryła ceglanej konkatedry, po lewej masywne zabudowania cukrowni. Nad plażą miejską góruje drugi, bazylikowy kościół gotycki, zaś na tle całej linii brzegowej bardzo uwydatnia się jasna plama ciekawej secesyjnej willi, obecnie siedziby restauracji.
A jakie tu mamy atrakcje dla mieszkańców w letni piątkowy wieczór? Wystrojone panie zmierzają w stronę katedry na wieczorną mszę. Panowie w jedynym letnim ogródku na uliczce, pełniącej funkcję deptaku, sączą leniwie piwo. Grupa seniorek z wianuszkiem rozbieganych wnucząt okupuje ławeczki na rynku, pilnie monitorując i oczywiście komentując przebieg lokalnego ruchu pieszego i samochodowego. Schodzę bliżej jeziora. Młode rodziny organizują się na powrót do domu, po dniu spędzonym na plaży. Starsze osoby wtulają się w cień drzew na deptakowych ławeczkach. Nieliczni spacerują z psami, jeżdżą na rowerach, chłodzą się lodami. Większość po prostu wysiaduje, jakby w oczekiwaniu na mające nadejść ożywienie.
Najbardziej żal mi młodzieży. Siedzą grupkami gdzie tylko się da: na murkach, ławkach, w amfiteatrze, na pomoście i przy szachowych stoliczkach. Popalają ukradkiem e-papierosy, popijają grzecznie wodę mineralną i tkwią w takim marazmie, że aż serce się ściska. Jest pełnia lata, rozpoczyna się długi weekend. Młodzież powinna się bawić, przeżywać przygody, a nie siedzieć nostalgicznie wpatrzona w dal, ze wzrokiem rozmytym wieloletnim zapatrzeniem w monotonne wody pobliskiego jeziora.
Pewnie chętnie by się ludzie wybrali do kina. Niestety najbliższe znajduje się w odległym o 20 kilometrów Toruniu, kolejne w oddalonych o ponad 40 kilometrów Bydgoszczy i Grudziądzu.
Dziś dostrzegłam i wręcz poczułam, w jaki sposób rodzi się ta znana na całym świecie małomiasteczkowa potrzeba wyrwania się z rodzimego środowiska i parcia naprzód, w cywilizację. Bo niby w takiej piętnastotysięcznej, więc wcale nie małej, Chełmży atrakcji nieco jest. Piękne kąpielisko, plaże, promenada wzdłuż jeziora, uroczy i intrygujący most nad jego taflą, wypożyczalnia sprzętu wodnego. Brzmi zachęcająco… ale tylko w krótkiej perspektywie. Bo jeśli się tak niewiele aktywności powtarza latami to mogą się nie tylko znudzić, ale wręcz obrzydnąć. Dobrze choć, że te dzieciaki wyglądają porządnie, nie wszczynają burd w miejscach publicznych i nie klną jak ich rówieśnicy z wielkomiejskich blokowisk. Naprawdę sprawiają wrażenie bardzo porządnych… i dlatego tym bardziej poruszyły moje serce.
Chełmża zajmuje szczególne miejsce w mojej historii, bowiem jest miastem, gdzie uczył się i w czasach szkolnych topił się w przeręblu na jeziorze mój tato. Dla mojej rodziny, rozsianej po okolicy, Chełmża stanowiła zawsze cel wypraw po zakupy i w celu załatwienia różnych spraw życia codziennego, z punktem skupu buraków cukrowych na czele… A ja nie odwiedzałam jej już blisko piętnaście lat! Podczas poprzedniej wyprawy zbyt mnie przygnębiła zaniedbaniem i wrażeniem upadku. Dziś wyjeżdżam z uśmiechem na twarzy, bo miasto znacząco wypiękniało i zdaje się być prowadzone troskliwą ręką. Mam jedynie nadzieję, że ta tendencja poprawy walorów estetycznych się utrzyma, a w ślad za troską o urbanistykę, pójdą i inicjatywy, dbające zwłaszcza o młodych mieszkańców. Żeby chcieli tu pozostać i żeby mieli ku temu możliwości i powody…


















Komentarze
Prześlij komentarz